Lenovo w 2016 roku postanowiło zaprezentować światu pierwsze urządzenie wykorzystujące technologię Tango, dzięki której możemy rozszerzyć otaczającą nas rzeczywistość. Przez ostatnie dwa tygodnie miałem okazję testować Lenovo Phab 2 Pro. Jak sprawuje się phablet podczas codziennego użytkowania? Zapraszam do recenzji.
Zawartość pudełka i specyfikacja
Lenovo w przypadku pudełka postawiło na prostotę. Opakowanie jest prostokątne i zostało wykonane z grubej tektury. Górna oraz tylna część jest biała, natomiast boki są kolorowe. Na przedniej części nie zabrakło logo producenta i nazwy urządzenia, które lekko połyskują, a także okienka, przez które możemy zobaczyć wszystkie sensory znajdujące się na tylnej obudowie. Z tyłu została umieszczona skrócona specyfikacja oraz kilka innych oznaczeń. Pudełko otwieramy od góry, wysuwając dolną część. W zestawie oprócz urządzenia znajdują się trzy małe pudełeczka, w których umieszczono akcesoria. Każde pudełeczko jest oznaczone odpowiednim symbolem. Jeśli chodzi o akcesoria, to otrzymujemy ładowarkę z odczepianym kablem USB, słuchawki JBL, kluczyk do wyjęcia tacki SIM oraz podstawową dokumentację.
Przejdźmy do specyfikacji Phab 2 Pro. Smartfon posiada 6,4-calowy wyświetlacz IPS o rozdzielczości QHD. Jego sercem jest ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 652 z układem graficznym Adreno 510, wspierany przez 4 GB pamięci operacyjnej RAM oraz 64 GB pamięci wbudowanej, którą można rozszerzyć przy pomocy karty microSD do 128 GB. Po za tym wyposażono go w 16 Mpx aparat główny oraz 8 Mpx kamerkę. Całość zasilana jest przez akumulator o pojemności 4050 mAh i pracuje pod kontrolą Androida 6.0 Marshmallow.
Jakość wykonania oraz design
Warto podkreślić, że Lenovo Phab 2 Pro jest ogromny. Ledwo mieści się w dłoni, ale za to bez problemu włożymy go do kieszeni męskich spodni. Smartfon jest świetnie wykonany. Cechuje się metalową obudową, która może wydawać się nieco śliska, ale na szczęście urządzenie nie ślizga się samoczynnie po biurku. Samo aluminium jest miłe w dotyku. Ładnego efektu dodają również szlifowane krawędzie, które nie wżynają się w dłoń. Tył został lekko zaoblony, dzięki czemu phablet lepiej leży w dłoni, ale jeśli położymy go na stole nieco się giba. Patrząc na front Phab 2 Pro od razu widzimy całkiem dużo niezagospodarowanego miejsca. Efekt ten potęgują dodatkowo szerokie, czarne ramki okalające ekran, które niestety dość brzydko się prezentują. Jak już pewnie możecie się domyślać, Lenovo Phab 2 Pro bardzo trudno jest obsługiwać jedną ręką. Jednak jest to możliwe, ale trzeba się wtedy mocno nagimnastykować. Wszystkie problemy znikają, gdy korzystamy z urządzenia dwoma rękami.
Na froncie, poza gigantycznym 6,4-calowym wyświetlaczem mamy głośnik do rozmów, zestaw czujników, obiektyw aparatu oraz diodę powiadomień. Pod ekranem mamy natomiast trzy podświetlane przyciski systemowe: wstecz, home oraz otwarte aplikacje. Odwracając urządzenie w oczy rzuca się kilka elementów. Z tych podstawowych można wymienić aparat, diodę doświetlającą oraz czytnik linii papilarnych. Z racji tego, że Lenovo Phab 2 Pro wspiera technologię Tango na tylnej obudowie umieszczono dodatkowo czujnik głębi oraz czujnik ruchu „rybie oko”. Ponadto znajdziemy tam mikrofon, a także logo Lenovo oraz Google Tango. Spójrzmy jeszcze na rozmieszczenie przycisków i złączy. Na prawym boku mamy przyciski do regulacji głośności o płaskiej powierzchni i nieco chropowaty włącznik. Lewy bok z kolei został zagospodarowany przez szufladkę, która skrywa w sobie dwa sloty na karty nanoSIM lub nanoSIM i microSD, co oznacza, że slot jest hybrydowy. U góry znajdziemy gniazdo słuchawkowe, które wspiera technologię Dolby Atmos, natomiast na dolnej krawędzi umieszczono głośnik, mikrofon oraz złącze microUSB.
W Lenovo Phab 2 Pro znajdziemy świetny 6,4-calowy panel IPS o rozdzielczości QHD, co przekłada się na zagęszczenie pikseli na poziomie 459 ppi. W praktyce oznacza to, że wyświetlane czcionki są ostre i czytelne. Już na początku muszę powiedzieć, że tak naprawdę ciężko jest mi znaleźć jakiekolwiek negatywne cechy tego wyświetlacza. Ciekawą sprawą jest technologia Assertive Display, która automatycznie optymalizuje kolory, kontrast oraz jasność, gdy bezpośrednio na urządzenie świeci słońce. Jasność minimalna nie wpływa negatywnie na nasze oczy podczas korzystania z urządzenia po zmroku. Kąty widzenia są znakomite. W ustawieniach mamy także możliwość spersonalizowania wyświetlanego obrazu.
Aparat
Lenovo Phab 2 Pro ma 16 Mpx aparat główny z dwutonową diodą doświetlającą oraz 8 Mpx kamerkę z przodu. Aplikacja aparatu jest intuicyjna i prosta w obsłudze. Nie podoba mi się natomiast to, że w momencie otwarcia aplikacji jasność automatycznie jest podbijana. Nie wiem dlaczego producent zdecydował się na takie rozwiązanie, gdyż sama funkcja w ogóle nie pomaga podczas wykonywania zdjęć. Aplikacja nie jest mocno rozbudowana, ale oferuje najpotrzebniejsze funkcje. Mamy tu kilka trybów: nagrywanie, AR, selfie grupowe, panorama oraz noc.
Multimedia
Głośnik multimedialny znajduje się na dolnej krawędzi urządzenia, przez co czasami można go zakryć przy wertykalnym trzymaniu. Warto zaznaczyć, że w Lenovo Phab 2 Pro znajdziemy funkcję Dolby Atmos Capture 5.1, która pozwala na nagrywanie przestrzennych dźwięków. Ponadto urządzenie wyposażono w 3 mikrofony z aktywną redukcją szumów. Jakość dźwięku jest bardzo dobra. Jeśli chodzi o jakość dźwięku na słuchawkach, to również nie ma powodów do narzekania. Dodatkowo producent dorzuca do zestawu słuchawki JBL, z których wydobywa się świetnie brzmiący dźwięk. Wszyscy użytkownicy powinni być zadowoleni z tego aspektu Phab 2 Pro.
Podsumowanie
Lenovo Phab 2 Pro to znakomity i innowacyjny smartfon, który oferuje świetny wyświetlacz, bardzo dobrą, choć toporną jakość wykonania oraz ciekawe korzyści płynące z technologii Tango. Jednak nie jest to smartfon idealny i trzeba nadmienić, że wydając ponad 2 tysiące złotych nie otrzymujemy topowego procesora i świetnego aparatu. Szkoda, że producent nie pokusił się również o zastosowanie 6 GB pamięci operacyjnej RAM. Musimy mieć także świadomość, że urządzenie jest ogromne i nie każdy użytkownik poradzi sobie z jego obsługą. Czy warto jednak kupić pierwsze urządzenie wspierające technologię Google Tango? Myślę, że warto i w ogólnym rozrachunku jestem zadowolony z urządzenia Lenovo






